Zalał mnie sąsiad, który nie ma ubezpieczenia. Co robić?

Taką właśnie frazę wpisują internauci w wyszukiwarkę w sytuacjach kryzysowych. Stanowczo zbyt często. Brak ubezpieczenia to problem nie tylko dla poszkodowanego, ale i dla sprawcy, który może ponosić odpowiedzialność za szkodę zgodnie z treścią art. 415 kodeksu cywilnego. W przypadku możliwych sporów, to jednak na poszkodowanym leży obowiązek udowodnienia winy sprawcy (zgodnie z art. 6 KC).

Na potrzeby tekstu zakładamy sytuację, w której wyciek nastąpił z instalacji należącej do sąsiada z góry, a nie przedsiębiorstwa przesyłowego czy spółdzielni. Tak czy inaczej, do niezbędnych działań należy podjęcie koniecznych kroków, by zapobiec dalszemu powiększaniu się szkody. Najczęściej będzie to wymagało złożenia natychmiastowej sąsiedzkiej wizyty, czasem zakręcenia głównych zaworów wody w budynku.

Po zabezpieczeniu instalacji i powstałej szkody, dobrze jest zrobić zdjęcia ilustrujące sytuację zalania, zanim jeszcze zabierzemy się za usuwanie przykrych skutków awarii. Tego rodzaju dokumentacja może znacząco pomóc nie tylko we wskazaniu winnego szkody (jeśli sąsiad sam nie poczuwa się do odpowiedzialności), ale także może znacząco ułatwić negocjacje dotyczące wysokości odszkodowania. W tym ostatnim nieocenioną pomocą są także zachowane rachunki za uszkodzone przedmioty.

Wezwanie pomocy z pogotowia wodociągowo-kanalizacyjnego lub hydraulika nie zawsze jest konieczne, na przykład jeśli szkoda nastąpiła wskutek niezakręconego kranu, a instalacja nie została uszkodzona. Jednakże opinia fachowców może być kluczowa dla ustalenia winnego zaistniałej sytuacji. Warto jednak zauważyć, że interpretacja winy nie musi być stygmatyzująca. Innymi słowy, sprawca ponosi odpowiedzialność za szkodę, nawet jeśli przykładowe uszkodzenie instalacji nie wynikało z jego woli, działań czy zaniedbań. Wystarczy, że jest właścicielem instalacji dotkniętej usterką.

Przyznanie się do winy może być niekomfortowe dla sprawcy, jeśli nie uczynił nic złego, jednak w świetle prawa oznacza w tym przypadku wyłącznie przyjęcie odpowiedzialności za awarię swojej własności (choć zdarzają się także sytuacje, w których wskazanym sprawcą jest na przykład producent wadliwej pralki). Jeśli jednak sąsiad jest osobą odpowiedzialną i życzliwą, to bez oporów udostępni w podobnej sytuacji numer polisy zawierającej OC.

Tu jednak przyjmujemy, że sprawca ubezpieczenia nie posiada. Teoretycznie możliwa jest sytuacja polubownego rozwiązania sprawy, jeśli poszkodowany przyjmie obietnicę sprawcy, że ten ostatni pokryje z własnej kieszeni koszty usunięcia szkody i jej skutków. Czasami jednak przy wystawieniu rachunków okazuje się, że nagle nie ma pieniędzy lub pojawiły się dodatkowe koszty, których sprawca nie uznaje. W takiej sytuacji możemy nie odzyskać pieniędzy, jeśli nie zgłosimy sprawy wcześniej do ubezpieczyciela, a mamy na to tylko tydzień liczony od dnia wykrycia szkody.

Jeśli jednak to z naszej polisy pokryte zostaną wszelkie koszty, musimy liczyć się z tym, że kolejna składka naszego ubezpieczenia mieszkania może być wyraźnie wyższa. Co więcej, nawet jeśli okaże się, że sąsiad zataił posiadaną polisę lub po prostu nasz ubezpieczyciel dokonał skutecznego regresu i odzyskał pieniądze od sprawcy, to i tak składka naszej polisy będzie w przyszłości wyższa. W takich przykrych sytuacjach pozostaje nam jedynie żal do sąsiada oraz możliwość pozwu cywilnego.

Podsumowując, gdy sprawca nie posiada OC i nie jesteśmy w stanie naprawić szkody z jego inicjatywy pozostaje nam zgłoszenie jej do swojego ubezpieczyciela. To on najprawdopodobniej wykona regres do sprawcy, w celu odzyskania jego pieniędzy, ale i tak będziemy zmuszeni do uruchomienia swojej polisy.

© 2009 - 2018 Mentor Ubezpieczenia Indywidualne sp. z o.o. Regulamin Polityka Prywatności o Mentor Ubezpieczenia Kontakt